Uroczystość Świętej Rodziny – Odpust Parafialny

27 grudnia 2015, w  niedzielę świętowaliśmy w parafii uroczystość odpustową Świętej Rodziny z Nazaretu. Modliliśmy się za wszystkie rodziny naszej parafii.

Uroczysta suma której przewodniczył Prymas Polski , Ksiądz Arcybiskup Wojciech Polak odprawiona została o godz. 11.30.

Homilia Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka wygłoszona podczas Mszy św. sprawowanej w Niedzielę Świętej Rodziny w parafii pw. Świętej Rodziny na Piaskach w Bydgoszczy.

Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec.

Umiłowani w Panu, Siostry i Bracia!
Radość Bożego Narodzenia wypełnia wciąż nasze serca. Trwamy w tym świątecznym czasie, dziękując Panu Bogu przede wszystkim za Jego miłość objawioną nam w Jezusie Chrystusie. Tak, taką właśnie miłością obdarzył nas przecież Bóg Ojciec. On, który tak ukochał świat – przypomina nam święty Jan – że Syna swego Jednorodzonego nam dał. W jednej ze świątecznych pastorałek śpiewamy, że ta maleńka miłość w żłobie śpi, a nam trzeba chronić ją z lękiem, i że cała ziemia i niebo drży dla tej Miłości Maleńkiej. Miłość jednak nie jest nigdy sama czy samotna. Naturalnie przecież domaga się obecności i wzajemności. Wyraża się bliskością i troską. Mówi, że ten drugi, że ta druga, jest dla mnie ważny, jest ważna, i że w istocie kochać, to przecież pragnąć dobra dla drugiego. Miłość jest więc związana z wyborem drugiego i jego dobrem, jego akceptacją i bezwarunkowym przyjęciem. Nie jest więc, choć – przyznajmy – tak często myślimy – tylko uczuciem – jak wyjaśniał nam kiedyś w swej encyklice o miłości papież Benedykt XVI – bo przecież uczucia przychodzą i odchodzą, choć jeśli są właściwie pielęgnowane mogą być wspaniałą i cudowną iskrą rozniecająca miłość. Ona sama jednak dotyka w nas czegoś jeszcze bardziej zasadniczego i głębokiego. Łączy w sobie i rozum, i wolę, i uczucie. A zatem – jak krótko podsumuje swoje rozważania o miłości papież Benedykt – prawdziwa miłość to w istocie chcieć tego samego i wspólnie to samo odrzucać, to stać się podobnym jedno do drugiego, co prowadzi do wspólnoty pragnień, myśli, uczuć.

Moi Kochani!
Taką miłością kocha nas Bóg. Pragnie, byśmy byli do Niego podobni. Byśmy kochali to, co On kocha. Byśmy pragnęli tego, czego On pragnie. Byśmy odnajdywali się w tym, w czy On w pełni się znajduje. I aby nas tego właśnie nauczyć, Bóg w Jezusie Chrystusie upodobnił się do nas, we wszystkim, oprócz grzechu, bo tylko grzech niszczy miłość i jest jej zaprzeczeniem. Przypominając nam o tym właśnie czynie Boga, o tym działaniu Pana Boga dla nas, papież Franciszek w bulli ogłaszającej Jubileusz Miłosierdzia, wskaże, że kiedy patrzymy na Jezusa zagłębiamy się w miłość Trójcy Przenajświętszej. W Nim bowiem miłość jest możliwa, widoczna i namacalna. On cały jest miłością, która daje się nam za darmo. W Nim Bóg nie ogranicza się bowiem tylko do jakiegoś potwierdzenia swojej miłości, ale czyni ją widoczną i namacalną. A czyni tak i dlatego, aby nam jeszcze raz pokazać, że miłość to nie są jakieś abstrakcyjne słowa, nawet te najpiękniejsze, te – jak często mówimy –  chwytając nas za serce. Miłość – przypomina nam papież Franciszek – z samej swej natury jest konkretnym życiem: to intencje, zachowania, postawy, które przyjmujemy w codzienności. A nasza codzienność, to przecież codzienność naszych rodzin, naszego codziennego rodzinnego życia i zmagania, codziennej troski o nas i naszych najbliższych. Dlatego w Boże Narodzenie jesteśmy zaproszeni, aby spojrzeć w codzienność życia Świętej Rodziny z Nazaretu, Jezusa, Maryi i Józefa, aby popatrzeć na ich intencje, na ich zachowania i ich postawy, na ich wzajemną miłość i zaczerpnąć z niej również coś dla nas. Przecież o to także przed chwilą wspólnie się modliliśmy, prosząc Pana Boga, abyśmy złączeni wzajemną miłością, naśladowali w naszych rodzinach Świętą Rodzinę.

Drodzy Siostry i Bracia!
Nie zdziwię się jednak, gdy powiecie mi, że to dziś bardzo trudne zadanie, i może za wysoko postawiona poprzeczka. Obraz Świętej Rodziny jest nazbyt idealny, zbyt daleki od naszych wyobrażeń, a zwłaszcza – jak to często mówimy – od naszej dzisiejszej szarej ludzkiej rzeczywistości. To niebezpieczne wyidealizowanie i przekonanie jednak, odrywa nas chyba od tego, co najważniejsze. Pomyślmy więc może przez chwilę – i sądzę, że nie będzie to żadnym nadużyciem – że przecież Józef i Maryja mogliby z całą swobodą odnaleźć się również w tych słowach, które kiedyś, dla wielu modlących się dziś z nami małżonków, stały się początkiem wspólnej drogi: ślubuję ci miłość, wierność, uczciwość małżeńską, i nie opuszczę cię aż do śmierci. To przecież byli ludzie naprawdę się kochający, sobie wierni, wobec siebie uczciwi, wewnętrznie przejrzyści, i wytrwali do końca. I tacy chcą być przecież też ludzie, którzy wiążą się świętym węzłem małżeńskim. Wyrafinowanie, oszustwo, przymus czy cokolwiek jeszcze innego, powoduje – przecież wiemy – nieważność małżeństwa. Jeśli więc miłość to intencje, zachowania, postawy, jakie i my przyjmujemy w naszym życiu, warto zobaczyć – a dzisiejsza Ewangelia opowiadająca nam o dwunastoletnim Jezusie w jerozolimskiej świątyni daje do tego jakże świetną okazję – jak taka miłość konkretnie się realizowała. Aby jednak nie mówić naraz i o wszystkim, chcemy dziś, Moi Kochani, zwrócić uwagę na jeden ze szczególnych wymiarów tej wzajemnej miłości, a mianowicie na miłosierdzie. Odczytywany dziś w naszych kościołach list pasterski biskupów na Niedzielę Świętej Rodziny, ukazuje nam właśnie rodzinę jako szkołę miłosierdzia. W minionym adwencie weszliśmy w Rok Miłosierdzia, symbolicznie otwierając przecież w naszych kościołach Drzwi Święte. Przeżywaliśmy Boże Narodzenie, o którym papież Franciszek powiedział, że jest w istocie świętem Bożego Miłosierdzia.Jest owym dniem miłosierdzia, w którym Bóg Ojciec objawił ludzkości swoją wielką, czułą troskę. Udzielając błogosławieństwa urbi et orbi – miastu i światu – papież wskazał nam jeszcze, że tam, gdzie rodzi się Bóg, tam rozkwita miłosierdzie. Jest więc ono najcenniejszym darem, jakim obdarza nas Bóg, szczególnie w tym Roku Jubileuszowym, w którym jesteśmy wezwani do odkrywania czułej troski, jaką nasz Ojciec Niebieski żywi w odniesieniu do każdego z nas. Bóg żywi też tę troskę w odniesieniu do każdej rodziny, otaczając ją właśnie szczególną łaską, miłością i miłosierdziem. Papież Franciszek rozpoczynając w mijającym roku synod biskupów o powołaniu i zadaniach rodziny we współczesnym świecie, podkreślał, że przecież marzeniem Boga dla jego ukochanej istoty, dla człowieka jest widzieć go spełnionego w związku miłości między mężczyzną i kobietą; szczęśliwego na wspólnej drodze, owocnej we wzajemnym darze z siebie. Dla Boga bowiem małżeństwo nie jest nigdy jakąś młodzieńczą utopią, ale marzeniem, bez którego stworzenie będzie skazane na samotność.

Umiłowani!
W jaki sposób rodzina może być i jest więc szkołą miłosierdzia? List pasterski biskupów na Niedzielę Świętej Rodziny wskazuje, że rodzina będzie szkoła miłosierdzia poprzez możliwość praktykowania w niej uczynków miłosierdzia. Wydaje się jednak, że pierwszą i najistotniejszą rzeczą w rodzinie jest panujący w niej klimat miłości i miłosierdzia, szacunku i przebaczenia, wzajemnej pomocy i troski o siebie. Szczególnym sprawdzianem tej postawy są sytuacje trudne, a więc te kryzysowe, w których jesteśmy nawzajem konfrontowani. To właśnie do takiej sytuacji w życiu Świętej Rodziny, Jezusa, Maryi i Józefa, nawiązuje dzisiejsza Ewangelia. Wobec zaginięcia Jezusa w drodze powrotnej ze święta, nie pojawiają się między Maryją i Józefem wzajemne oskarżenia i poszukiwania winnego czy winnej zaistniałej sytuacji. Ktoś przecież nie dopilnował Jezusa. Ktoś ponosi odpowiedzialność. Wzajemna miłość Maryi i Józefa, zaufanie i szacunek, jakim się obdarzają, nie zatrzymują ich jednak na bezsensownych sporach czy wzajemnych oskarżeniach. Przemieniają się od razu w konkretne poszukiwania, w działania, w których wyraża się ich wzajemna miłość. Święty Łukasz zaświadczy nam, że zgodnie Go szukali. Miłość i miłosierdzie – jak zapisał w swej bulli ogłaszającej Rok Miłosierdzia papież Franciszek – mówi przede wszystkim, aby nie sądzić i nie potępiać. Mówi też, by naśladować tego, który, jak Dobry Ojciec, wciąż czeka i wychodzi nam na spotkanie. Troska i gotowość do okazania miłosierdzia, owocują odnalezieniem Jezusa. Są jednocześnie okazją do przyjęcia tajemnicy Tego, który – jak sam mówi – powinien być w tym, co należy do Ojca. Są więc okazją, by poznać głębię tajemnicy Boga, który stał się człowiekiem i jednocześnie szansą, aby w tej właśnie tajemnicy miłosiernej miłości uczestniczyć. O Maryi powie papież Franciszek, że wszystko w Jej życiu było ukształtowane przez obecność miłosierdzia. Oby także wszystko w naszym życiu i w życiu naszych rodzin kształtowane było przez obecność miłosierdzia. Niech wyrazem tej obecności będzie czułość i dobroć, którą podejmujmy się pielęgnować w naszych rodzinach, szacunek i miłość, zdolne prawdziwie przebaczać i wciąż podejmować wspólną drogę, troska, zwłaszcza o wszystkich, którzy naszej pomocy potrzebują, abyśmy właśnie w rodzinie uczyli się konkretnej wrażliwości na drugich. Niech Święta Rodzina z Nazaretu umocni nas w tej drodze. Niech Jej przykład miłosiernej miłości i troski nawzajem o siebie, wyzwala w życiu wszystkich rodzin nową siłę, do przyjmowania miłosierdzia i życia miłosierdziem. Amen.